Wyjazd do Włoch
Nareszcie udało Się dogadać z innymi domownikami. Pomimo różnych kłopotów, a szczególnie kłopotów z uzyskaniem wolnego, decyzja została podjęta. Jedziemy na do Południowych Włoch na dwa tygodnie na piękne wakacje. Wszystko wskazuje na to, że podróż odbędziemy tzw. okazją. Spowoduje to, że ilość bagażu będzie ograniczona, ale na pewno znajdą się tam aparaty cyfrowe, rurka, maska i kąpielówki.
Przemieszczanie się tą metodą nie należy do najszybszych. Oczywiście i szybciej i wygodniej jest wsiąść do własnego samochodu, a już najlepiej do własnego lub chociaż wynajętego kampera, ale autostop ma też swoje dobre strony. Często pojawialiśmy się w miejscach, w których nie planowaliśmy się znaleźć. Często decydowaliśmy się jechać tam gdzie wiózł nas środek transportu, a nie tam gdzie dokładnie było nam po drodze.
Niestety końcowy etap podróży nie był już tak extra. Poruszanie się po prowincjonalnych bezdrożach okazało się nadzwyczaj bardziej skomplikowane niż jazda autostopem drogami szybkiego ruchu europy. Cały jeden dzień spędziliśmy na pustynnym pustkowiu, na którym nie było ani jednego drzewa, ani skały. Jak na złość dopadła nas tam ulewa, a żaden z przejeżdżających mieszkańców nie miał odwagi żeby zabrać ze sobą przemoczoną parę.
Kolejne dni urlopu coraz wyraźniej pokazywały, że turyści, którzy nie szastają na wszystkie strony pieniędzmi nie są mile widziani. Najlepsi to tacy, którzy najlepiej przyjeżdżają, oddają od razu cały szmal i na drugi dzień od razu wyjeżdżają. W drugiej części wakacji zostaliśmy okradzeni, zginął nam aparat cyfrowy Sony a350, a po kilku dniach kamera Panasonic . Poszukiwania oczywiście nie przyniosły jakiegokolwiek efektu, pomimo tego, że w miasteczku nie mieszkało więcej niż sto osób, nie pojawiła się poszlaka kto mógł to zrobić. Wydawało nam się, że na twarzach miejscowych, którym opowiadaliśmy o kradzieży widać satysfakcję. Wyjechaliśmy ostatecznie przed czasem i przez kolejnych wiele lat tam nie przyjedziemy